L I N K I
wtorek, 6 marca 2012
Praca - praca
21:01 |
Edytuj post
Jakiś czas temu zakończyłem prace nad kilkoma figurkami,
których zdjęć nie miałem czasu opublikować. Chciałem podzielić się z wami
niektórymi spostrzeżeniami oraz refleksjami, których doświadczyłem pracując nad
tymi poszczególnymi modelami.
Zdjęcie nie za ładne ze względu na rozmiary figurki i wiążącymi się z tego powodu utrudnieniami.
I na koniec Space Hulk Terminator
Gigant:
Jakoś zawsze wiedziałem, że w końcu ta figurka trafi do mnie
na warsztat choć nigdy nie planowałem mieć swojego. Ogólnie figurka mi się
bardzo podoba i uważam ten model za bardzo udany, ma również wspaniały tyłek!.
Jest to chyba jedna z pierwszych dużych, plastikowych figurek jakie wypuścił
Games Workshop, która jest tak bogata w ciekawe bitsy. Ilość różnych
dodatkowych części (uciekający imperialczyk, klatka, krowa itp.) oraz
wystarczający zakres kombinacji sklejenia (kilka główek, rączek i dodatków
tematycznych) powinna zadowolić każdego nabywcę. W owym egzemplarzu do
zrobienia była podstawka od zera. Posłużyłem się tu podstawką 60x60mm oraz jedną
kawaleryjską, które zgrabnie połączyłem maskując łączenie.
Jeśli chodzi o malowanie, to poza oczywiście
czasochłonnością nie zaskoczył mnie zbytnio. Warto ostrzec malarzy
zamierzających malować ten model, że przy malowaniu skóry możecie bardzo łatwo
zwątpić w swe umiejętności a dotychczasowa wiedza oparta o malowaniu małych
figurek może okazać się nic nie warta. Bardzo duża i gładka powierzchnia
niestety nie poddaje się magii wash-y i polecam wszystko robić farbkami. Jeśli
jednak stosujecie wash-e, to bardzo obficie je nakładajcie, ostrożnie
rozprowadzając pędzelkiem po powierzchni. Trzeba również uważnie dobrać
rozcieńczenie kolorów i użyć odpowiednio dużego pędzelka. Jeżeli nie macie
doświadczenia w malowaniu to potrenujcie na jakiejś płytce albo czymś podobnym
aby oswoić się z zachowaniem farby pod pędzelkiem na dużej powierzchni. Bardzo
łatwo tu o zacieki i smugi, które mogą dać fatalny efekt na takiej figurce.
Figurka miała być malowana na poziom podstawowy – czyli „na
stół” i miała wyglądać raczej neutralnie/klasycznie więc nie będzie
fajerwerków. Mimo to zachęcam do obejrzenia zdjęć gdyż model jest warty uwagi.
Figurka ta daje sporo możliwości wykazania się zarówno modelarsko jak i
malarsko. Osobiście jestem bardzo zadowolony z tej pracy.
Zdjęcie nie za ładne ze względu na rozmiary figurki i wiążącymi się z tego powodu utrudnieniami.
Misjonarzyk:
Ta figurka może być dobrze znana w środowisku czterdziestkowców.
Jest to model misjonarza/kapłana najczęściej stosowana w armii Witch Hunters
oraz Deamon Hunters. Mogła też pojawić się w gwardii imperialnej oraz setkach
innych nie dedykowanych aranżacji.
Model nie należy do specjalnie trudnych do pomalowania,
natomiast musiałem się trochę napocić przy konwertowaniu. Oryginalne ręce
zostały zastąpione maczetą oraz bolterem. Dodatkowo trzeba było skombinować
plecak (Wojtku czy mogę zatrzymać tarczę z kometą? :P ) i trochę go poprawić
żeby wyglądał odpowiednio do modelu.
Figurkę ukończyłem dość szybko ale niestety przeżyła fatalny
w skutkach wypadek, po którym trzeba było ją podreperować i praktycznie na nowo
przemalować. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
Osobiście bardzo lubię ten model. Można go z łatwością
dostosować do różnych systemów jako czarodziej, kapłan, fanatyk, kapłan bitewny
i wiele innych. Posiadam także swój własny egzemplarz, który dumnie walczy(ł) z
Sisters of Battles.
Watcher In
the Water (dawniej A Thing In the Water)
Nowość dla fanów Władcy Pierścieni. Niedawno wraz z innymi
nowościami do tego systemu pojawiła się finecastowa figurka zwierza, który
radośnie chłostał głównych bohaterów epickiej powieści tuż pod drzwiami Morii –
krasnoludzkiej kopalni mithrilu. Do niedawna znaliśmy jedynie jego nadwodne
oblicze w postaci macek (przyklejanych do podstawek…). Teraz radośnie doczekał
się reszty swojego ciała. Na swą uwagę zasługuje również całkiem ładnie
zrobiona podstawka, na której wyrzeźbione są stare zwłoki krasnoludów.
Figurka jest z finecastu… materiału, który od samego
początku cieszy się wielką niesławą i który jest po dzień dzisiejszy obiektem
pytania „brać albo nie brać? Oto jest pytanie…” Mam wrażenie, że to pytanie
pozostanie jeszcze długo bez jednoznacznej odpowiedzi.
Jak na finecast, to na warsztat trafił mi się całkiem udany
egzemplarz. Ale oczywiście nie obyło się bez kilku drobnych (na szczęście)
ubytków, które trzeba było uzupełnić. Cały model ogólnie sklejałem m.in. przy
pomocy green stuffu, więc zalepianie dziur ogarnąłem przy okazji. Muszę przyznać,
że po (dość szybkim) oskubaniu części z nadlewek wszystkie elementy pasowały do
siebie wręcz idealnie i dosłownie tylko w kilku miejscach trzeba było łączenia
połatać aby było estetycznie. Jak zwykle więc pojedynek plusów finecastu
przeciw minusom pozostanie nie rozstrzygnięty. Figurka jest lekka, nie obija
się i jest przy tym ogromna!. Jak dla mnie rewelacja i naprawdę fajny model!
I na koniec Space Hulk Terminator
Brat Zael padł ofiarą wysokiej jakości malowania. Nie jestem
wielkim fanem tych figurek, choć muszę przyznać że ich jakość wykonania jest
wzorowa. Nie mniej nie przemawiają do mnie poobwieszani jak choinki, wypasieni
i przeza…….iści marinsi, którzy już chyba bardziej lansiarsko wyglądać nie
mogli… Ładne rzeźby figurek, wyjątkowe pozy + cała reszta elementów zestawu Space
Hulk na długo będą zawyżały poprzeczkę producentów gier planszowych.
Praca nad tą figurką kosztowała mnie sporo pracy, i muszę
przyznać że jestem z niej nawet zadowolony. Obawiałem się że będę do niej
podchodził podobnie jak do Tyriona z Wysokich Elfów (czyli mega mozolnie), ale
na szczęście miło się zaskoczyłem. Gdyby nie sesja byłby skończony znacznie
wcześniej.
To tyle na dziś. Niedługo pojawią się kolejne prace.
Pozdrawiam!
niedziela, 4 marca 2012
Da się
16:10 |
Edytuj post
Ostatnio zajmując się jednym z projektów postanowiłem śledzić przebieg prac z zegarkiem w ręku. Tak oto powstało 150 sztuk podstawek 20mm. Ciekawostką w tym wszystkim jest to, że samo piaskowanie zajęło mi zaledwie 50 minut z przerwą na makrelę. Odpowiednia organizacja pracy potrafi przynieść cuda. Sam prawdopodobnie też bym nie uwierzył, gdybym tego nie zmierzył. Następnie przyszła pora na malowanie: pierwsza warstwa Scorched Brown, druga warstwa drybrush Bestial Brown, i trzecia warstwa delikatny drybrush Bleached Bone. Brzegi pomalowałem kolorem Graveyard Earth, a na koniec naniosłem posypkę Citadel Grass. Czas poświęcony na całe malowanie = 4 godziny bez pośpiechu.
Postanowiłem o tym napisać aby pokazać niektórym, że wykończenie waszej armii prostymi i zarazem ładnymi podstawkami nie jest tak czasochłonną męką jak wam się wydaje. 150 podstawek to są dwie armie do WH 40000 albo trzy armie do LoTRa lub w pewnych przypadkach jedna armia do Battla a łączny czas pracy to niecałe 5 godzin (jeden porządny wieczór). W przypadku jednej armii czas ten jest znacznie krótszy. Niech mi teraz nikt nie mówi, że nie ma czasu wykończyć swoich podstawek!
Na zdrowie!
Postanowiłem o tym napisać aby pokazać niektórym, że wykończenie waszej armii prostymi i zarazem ładnymi podstawkami nie jest tak czasochłonną męką jak wam się wydaje. 150 podstawek to są dwie armie do WH 40000 albo trzy armie do LoTRa lub w pewnych przypadkach jedna armia do Battla a łączny czas pracy to niecałe 5 godzin (jeden porządny wieczór). W przypadku jednej armii czas ten jest znacznie krótszy. Niech mi teraz nikt nie mówi, że nie ma czasu wykończyć swoich podstawek!
Na zdrowie!
wtorek, 10 stycznia 2012
Grimnir's Thunder
18:09 |
Edytuj post
W natłoku ostatnich prac znalazłem chwilę aby zrobić zdjecie
jednego z zamówień. Na warsztat trafił statek do DREADFLEETa –
Grimnir’s Thunder. Recenzję całego Dreadfleeta mam w planach napisać, jednak
muszę najpierw ogarnąć cały zestaw, żeby mieć solidne fundamenty pod cały
artykuł.
Sam „grzmot” miał być pomalowany na wysokim poziomie. Muszę
przyznać, że model sprawił mi więcej trudności niż początkowo się spodziewałem. Dał jednak sporo przyjemności z malowania i przekonał mnie,
że najprostrze modele potrafią czasami być bardziej wymagające i jednocześnie
dają naprawde spore pole do popisu, gdyby ktoś chciał poszaleć. Najbardziej
bałem się wody... zależało mi aby uzyskać efekt jak najbardziej zbliżony do tego z
podręcznika. Problemu jednak nie stanowiła sama technika jak dobór kolorów. Nie
wiedziałem za bardzo jak do tego podejść, od czego zacząć więc dałem się
ponieść i wyszło jak wyszło.
Fotografia była robiona trochę na szybko więc nie wyląduje w galerii, aczkolwiek poniżej zamieszczam efekty tej pracy.
Kliknij zdjęcie aby zobaczyć powiększenie:
Pozdrawiam
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Ludojady
22:34 |
Edytuj post
Witam
Pozdrawiam!
Po ostatniej przerwie spowodowanej wytłuczeniem wszystkich
żarówek przyszedł czas na kolejne prace. Na warsztat tabletopowy trafiły
kolejne Ogry: Paymaster oraz Arabski ludojad. Nie mam się za bardzo nad czym
rozpisywać gdyż praca była dość rutynowa. Podczas malowania jedynie ponownie
doceniłem plastik i żywicę... Malowanie dużego, ciężkiego, metalowego modelu
jest naprawdę irytujące. Malując takiego „klocka” nawet przy pomocy podpórki za
którą można trzymać zdarzy się, że model się gdzieś chwyci i przytrze - w kółko
trzeba poprawiać te miejsca.
Dodam jeszcze, że model Araba uważam za stosunkowo słabą
rzeźbę. Beznadziejnie wyrzeźbione ręce są koszmarem. Uzyskanie zadowalającego
efektu w jakości tabletop było bardzo trudne. Jedyne rozwiązanie jakie widzę w
takich przypadkach jest wykonanie maskującego tatuażu itp, których znowuż ja
nie kwalifikuję pod tą jakość.
Podsumowując, mnie osobiście ta figurka nie zachwyca, zaliczam
ją do grona słabszych modeli GW.
Niedługo postaram się wrzucić kolejne prace.
Korzystając z okazji zachęcam do obejrzenia figurek, które
pomalowali uczestnicy pierwszego konkursu malowania figurek w Katowickim
Bardzie. Prace znajdziecie pod poniższym linkiem:
wtorek, 13 grudnia 2011
W głębi serca...
23:40 |
Edytuj post
Sądzę ze każdy z was w głebi serca przynajmniej jeden raz pomyślał o tym... jak to jest być w skórze.. a właściwie w pancerzu Space Marine-a. Jak już pewnie się domyślacie mnie również to dotknęło. A ponieważ uznałem tą ideę za dosyć zabawną, stworzyłem takiego oto obrońcę ludzkości :D
Nie mogłem się powstrzymać :D
Zachęcam wszystkich czytelników do stworzenia własnej wizji uczestnika wiecznej wojny 41 millenium. Może czujesz, że powinieneś stać za sterami Land Speedera? A może jako wychudzony Haemonculus? A może biegać z amunicją za swoim duża szefem.... Pomysłów cała masa :) Chętnie opublikuję wasze produkcje, żeby śmiali się nie tylko ze mnie :P
Pamiętajcie, ze każdy raz w życiu musi zostać Marinsem!
Pozdrawiam ;)
Nie mogłem się powstrzymać :D
Zachęcam wszystkich czytelników do stworzenia własnej wizji uczestnika wiecznej wojny 41 millenium. Może czujesz, że powinieneś stać za sterami Land Speedera? A może jako wychudzony Haemonculus? A może biegać z amunicją za swoim duża szefem.... Pomysłów cała masa :) Chętnie opublikuję wasze produkcje, żeby śmiali się nie tylko ze mnie :P
Pamiętajcie, ze każdy raz w życiu musi zostać Marinsem!
Pozdrawiam ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





